Showing posts with label Napoje. Show all posts
Showing posts with label Napoje. Show all posts

Thursday, January 10

Herbatka zimowa z cynamonem i goździkami, a nawet z prądem



Coś dla zmaźluchów takich jak ja :) Rozgrzewająca herbata pachnąca cynamonem i goździkami. W zimie zawsze pijemy podobny napar w jednej z warszawskich restauracji, taka mała tradycja. Postanowiłam sprawdzić jak smakuje w warunkach domowych i jest równie pyszna. Jeśli lubicie można również zrobić wersję z prądem - rozgrzanie murowane ;)


Przepis:
Herbatka zimowa z cynamonem i goździkami
składniki:
  • 1,5 l wrzącej wody
  • 1-2 torebki ulubionej czarnej herbaty - u mnie cytrynowy Earl Grey
  • 1/2 cytryny
  • 1/2 pomarańczy
  • 3 laski cynamonu
  • 6 goździków
  • 300 ml soku malinowego lub mniej wedle uznania
  • cukier lub miód
  • 100-150 ml wódki opcjonalnie
przygotowanie:
Wrzątkiem zalałam herbatę i poczekałam aż się zaparzy. Torebki usunęłam, dodałam pokrojoną na plastry cytrynę i pomarańczę, cynamon i goździki. Wymieszała, dodałam sok malinowy (produkcji mojej mamy :), ponownie wymieszałam. Ew. można ją osłodzi i dodać 100-150 ml czystej wódki.

Smacznego!

Dziękuję bardzo za odwiedziny :) W przyszłym tygodniu coś ciekawego na przyjęcie karnawałowe, w końcu kiedy się bawić jak nie teraz ;)


Thursday, June 30

Smoothie truskawkowo-ananasowe


Zastanawiałam się dziś czym u licha smoothie różni się od koktajlu :) Po polsku wszystkie takie zmiksowane owocowe napoje to koktajle (jak również wszystkie drinki). W języku angielskim funkcjonuje nazwa smoothie  - koktajle z owoców z dodatkiem soku, ew. cukru itp. i lodu, oraz milkshake - jak sama nazwa wskazuje musi zawierać mleko lub produkty mleczne. Wg. tej teorii dziś pokazuję wam smoothie - w polskiej wersji bezmleczny koktajl owocowy ;) Ale co z tym lodem? No cóż, mój mikser ze zmiksowaniem lodu by sobie nie poradził (lepiej nie próbować ;), więc zamiast tego mam mrożone truskawki, które później można wyjeść ze szklanki/kieliszka/itp. :)


Przepis (na 1 porcję):

składniki:
  • ok. 6- 8 dużych truskawek
  • ok. 2 plastrów świeżego ananasa
  • cukier/miód do smaku
  • kilka zamrożonych truskawek
przygotowanie: 

Truskawki zmiksowałam z ananasem i cukrem. Wlałam do kieliszka wypełnionego mrożonymi truskawkami.

Smacznego!


Pozdrawiam serdecznie i BARDZO dziękuję za odwiedziny oraz komentarze =D 

A już w weekend zapraszam na... :)


 

Monday, June 13

Kompot rabarbarowy


Czasem się zastanawiam jak to jest, że w pamięci mamy wyryte "pierwsze spotkania". I nie chodzi mi o spotkania z ludzimi (mam nadzieję pamiętać ich jak najwięcej) lecz... kulinarno-podniebienne. Rozumiem jeszcze zapamiętywanie takich "pierwszych kęsów" całkiem, a nawet wielce, niezwykłych (przynajmniej jak na tamten czas). Na ten przykład doskonale pamiętam pierwszego zjedzonego kalmara. Było to w Niemczech na licealnej wycieczce (w tym miejscu pragnę pozdrowić Madzię i Monikę, które to utrojstwo zamówiły, p.s. mówiłam, żeby lepiej postawić na halibuta ;). Rozumię również wspomnienia dań, które szczególnie nas rozbawiły - jak zupa cebulowa - Cipolla (pozdrowienia dla Świstaka :). Rozumiem takie, które szczególnie pokochaliśmy - ruskie pierogi w warszawskiej pierogarni, chłodnik na uczelni, lody pistacjowe z rodzicami w Ciechocinku, pleśniak cioci mojej siostry ciotecznej (pozdrowienia dla Eweliny, Oli i Doroty :). Albo takie, które kojarzą się nam z bliską osobą - tak jak mi nuggetsy z McDonalda, które moja przyjaciółka wiozła dla mnie aż z Torunia (tu pozdrowienia dla Ali i... Lekkiej ;). Ale czemu pamiętam pierwsze zetknięcie z rabarbarem? Zwłaszcza, że odbyło się ono stosunkowo dawno - powiem więcej, jest to jedno z moich najwcześniejszych wspomnień. Mieszkałam wtedy "na przedmieściach" - jeśli 3,5-tysięczne miasteczko może mieć przedmieścia ;) (później włączyli nas do miasta, a jeszcze później nawet asfaltową drogę załatwili ;). Za polem był dom (a raczej domo-stodoła), w której mieszkała starsza Pani. Nie pamiętam jej twarzy (tylko tyle, że do najszczuplejszych nie należała), nie pamiętam po co tam poszliśmy, ale pamiętam, że miała wnuczkę, która nosiła dramatycznie różowy plastikowy daszek (w tamtych czasach "szyk i moda";). I pamiętam, że któregoś dnia przyniosłam od niej rabarbar. Długie różowo-zielone łodygi - ni to owoc, ni warzywo. Dałam mamie i czekałam cóż z nich powstanie. I powstał - kompot :) Kompot, który do dziś bardzo lubię, który przyjemnie chłodzi swoim słodko-kwaśnym smakiem i który tak wyrył się w mojej pamięci. Zwykły kompot, ale wspomnienie niezwykłe :) 


Przepis:

składniki:
  • 4 łodygi rabarbaru
  • 1 litr wody
  • cukier do smaku (ja dałam chyba z 8 łyżek, bo lubię kiedy kompot jest słodki :)
przygotowanie:

Umyty i obrany rabarbar pokroiłam na kawałki. Gotowałam na wolnym ogniu do czasu aż się rozgotował i posłodziłam. Kompot spokojnie można rozcieńczyć wodą i koniecznie mocno schłodzić.

Smacznego!


Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia :)

Wednesday, May 25

Koktajl truskawkowy


Wybaczcie, że tak rzadko tu zaglądam, ale mam dużo spraw do załatwienia, pogoda też nie nastraja do siedzenia przy komputerze ;) Dlatego dziś taki szybki koktajl z truskawek (drugich w tym roku, ale ciasto z truskawkami nie zostało uwiecznione na zdjęciach ;). Zamiast deseru, wypity na tarasie/balkonie będzie idealny :) Nawet mojej córci smakował - mam tylko nadzieję, że nie pokryje się kropkami przez to łakomstwo :)


Przepis (na 1 dużą szklankę):

składniki:
  • 200 ml mleka
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • ok. 10 średniej wielkości truskawek
  • 1-2 łyżeczki cukru (opcjonalnie)
przygotowanie:

Wszystkie składniki zmiksować razem w blenderze.

Smacznego! 

Pozdrawiam serdecznie i do przeczytania ;)

Thursday, March 17

Zielony koktajl, bo ... Zielono mi :)


Już witałam wiosnę, a tu taka zmiana pogody - wiatr huczy i dudni, zimno... Chyba będzie trzeba jeszcze troszkę pomarznąć ;) W oczekiwaniu na wiosnę zaczęłam wiosenne porządki dlatego w tym tygodniu wiele na blogu nie zrobię (drugim powodem jest wizyta u rodziców która równa się z pełną zamrażalką mielonych...). Ale dziś zaczęła się akcja Pinkcake z Trochę innej cukierni (robiłam już kiedyś rogaliki z przepisu Pinkcake, które są pyszne i gorąco je polecam :)

 

więc i ja zrobiłam coś zielonego :) Osobiście mogłabym takie koktajle pić co rano - dobry humor gwarantowany niezależnie od pogody :)


Przepis (na 2 duże porcje):

składniki:
  • 600 ml mleka (najlepiej 3,2%)
  • 2 łyżki śmietanki 36% (można pominąć)
  • 2 dojrzałe kiwi
  • 2 dojrzałe banany
  • 2 łyżeczki brązowego cukru (można pominąć)
przygotowanie:

Owoce obrałam, umyłam, pokroiłam na mniejsze kawałki. Do blendera wlałam mleko, śmietankę, dodałam owoce i cukier. Zmiksowałam.

Smacznego!

Życzę wszystkim miłego dnia i BARDZO DZIĘKUJĘ za komentarze pod ostatnim postem - cieszę się, że tort się Wam podobał, już wkrótce kolejny =D

Thursday, November 18

Rozgrzewające kakao - pomysł na kulinarny prezent. Kulinarni blogerzy dla Kubusia :)

  
W zeszłym roku obdarowałam przyjaciół decoupagowymi (trudne słowo) "przydasiami", w tym roku pomyślałam o czymś pachnącym, pysznym i rozgrzewającym :) Pomysł na "prezent w słoiku" pochodzi TEJ z strony. Na razie wypróbowałam kakao, ale raczej na tym nie poprzestanę :) Przepis troszkę zmodyfiowałam (myślę, że 1,5l słoik to zdecydowanie za dużo ;p) i dostosowałam do polskich realiów, tak, że każdy może coś takiego zrobić z produktów, które ma w domu. Kakao już piłam i jest świetne, więc POLECAM =D Nie zdążyłam tylko jeszcze przygotować etykietek :/, jak tylko to zrobię to zamieszczę :)

 
Przepis:

Wzięłam 0,5l słoik i napełniłam go kolejno ok. 3 łyżkami cukru pudru, ok. 1 łyżeczką mieszanki przypraw (cynamon, kardamon, goździki, itp., krótko mówiąc piernik :]), ok. 4 łyżkami dobrego kakao (oczywiście bez cukru :)), szczyptą świeżo mielonego pieprzu, dopełniłam cukrem pudrem wymieszanym z ziarenkami z połowy laski wanilii i szczelnie zakręciłam.



Kiedy już nam się zachce napić tej pychotki to musimy wymieszać wszyskie składniki (najlepiej wysypując je do miseczki), dodać do ciepłego mleka i zagotować :) Polecam proporcję jedna czubata łyżka na filiżankę mleka.


A gdyby ktoś miał ochotę na kakao mojej roboty to słoiczek z nim (widoczny na zdjęciach) będzie można wylicytować na aukcji w ramach akcji "Kulinarni blogerzy dla Kubusia"! Jak tylko będę miała link to zamieszczę :)


P. S. Nie wiem jak u Was, ale u mnie ciemno jak "wiecie gdzie", więc zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, ale już tak chyba do wiosny będzie :/ Pozdrawiam serdecznie :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...